Czarny Marsz Skłodowskiej

16.03.2018 | Federacja Polonia

Już niedługo ukaże się setny numer kwartalnika „Informator Polski”, a w nim m.in. tekst pt. „Czarny Marsz Skłodowskiej”. Zachęcamy do lektury.

Curie

Czarny Marsz Skłodowskiej

Gdyby Maria Skłodowska-Curie żyła w drugiej dekadzie XXI wieku, czy brałaby udział w Czarnych Marszach? Zwyczajnie zabrakłoby jej na to czasu - była zbyt skupiona na pracy i rodzinie. Dzięki determinacji osiągnęła sukces w środowisku silnie zdominowanym przez mężczyzn. Swoją postawą inspiruje do dziś, nie tylko jako naukowiec, filantrop i patriotka, ale przede wszystkim jako kobieta wyprzedzająca swoją epokę - silna, niezależna i bezkompromisowa.

Maria Skłodowska-Curie na fotografiach przedstawiana jest jako poważna, zamyślona, schludna dama w czerni. O jej zasługach dla świata nauki można by rozpisywać się w nieskończoność. Madame Curie osiągnęła jednak znacznie więcej - udowodniła światu, że kobiety zdolne są do sukcesów w dziedzinach silnie zdominowanych przez mężczyzn. I nie dokonała tego walcząc o prawa kobiet poprzez udział w feministycznych demonstracjach. A mogłaby, bo w Paryżu od początku XX wieku działała Unia Kobiet (fr. Union des Femmes). Tymczasem Polka w 1903 roku miała już na swoim koncie doktorat i pierwszą Nagrodę Nobla - jako pierwsza kobieta na świecie.

Mała pilna studentka
Według biografów, piętno na dorosłym życiu noblistki odcisnęły dwie tragedie rodzinne - najpierw, gdy Maria ma 9 lat - umiera najstarsza siostra Zosia. Dwa lata później na gruźlicę umiera matka. Ojciec, Władysław Skłodowski - nauczyciel i pedagog -  po śmierci żony samodzielnie wychowuje dzieci kładąc silny nacisk na ich edukację i rozwój intelektualny. Maria już jako mała dziewczynka zdradza naturę osoby rzeczowej, nad wiek poważnej. Często zamyśla się w charakterystycznej pozie z głową opartą na dłoni, stając się przez to niekiedy obiektem żartów rodzeństwa.


Skromne fundusze rodziny Skłodowskich nie pozwalają na dostatnie życie, toteż Maria jako nastolatka zatrudnia się w charakterze guwernantki u rodziny Żórawskich, by finansowo wesprzeć siostrę studiującą w Paryżu.

„Nigdy nie dać się pokonać ani przez ludzi, ani przez wydarzenia” - tak pisze do Bronisławy po tym jak, w efekcie nierówności klasowej, jej romans z Kazimierzem Żórawskim kończy się fiaskiem. Po powrocie do Warszawy Maria pełna jest jeszcze większej determinacji, uczy się na tajnej uczelni dla kobiet, zwanej Uniwersytetem Latającym, aż w końcu wyjeżdża do Paryża.

W 1891 roku na Sorbonie jest jedną z 23 studentek. Studiują wówczas głównie cudzoziemki, ponieważ różnica programowa edukacji chłopców i dziewcząt utrudniała Francuzkom kształcenie na wyższym poziomie w dziedzinie nauk ścisłych. We Francji dopiero w 1880 roku przegłosowano słynną ustawę Camille Sée, która dopuszczała dziewczęta do szkół średnich. Dopiero po 57 latach licea żeńskie utworzone na podstawie tej ustawy przyjęły ten sam program nauczania co szkoły męskie.

Maria kończy fizykę na Sorbonie z pierwszą lokatą. Dyplom z matematyki uzyskuje rok później z drugą lokatą. Po studiach zatrudnia się w laboratorium, gdzie prowadzi badania nad magnetyzmem. W środowisku naukowym poznaje Piotra Curie, który wspomina ich pierwsze spotkanie nazywając Marię „małą pilną studentką”.

Atomowa para
Państwo Curie prowadzą skromne życie podporządkowane całkowicie badaniom naukowym, chociaż nie brak w nim momentów beztroski. W prezencie ślubnym dostają rowery, po czym udają się na nich w podróż poślubną. Maria każe sobie na tę okazję skrócić suknię, czym wywołuje skandal obyczajowy. Jej suknia ślubna jest czarna, prosta i skromna, by mogła nosić ją później na co dzień.

W życiu pary naukowców nie ma zbyt wiele czasu na ekstrawagancję i rozrywki. Gdy rodzi się ich pierwsza córka, w notesie z wydatkami rodzinnymi, obok kosztów leczenia, pojawia się informacja o zakupie jednej butelki szampana.

Para od świtu do nocy pracuje w koszmarnych wręcz warunkach. Laboratorium, gdzie dokonują przełomowego odkrycia, to szopa z przeciekającym dachem i klepiskiem zamiast podłogi. W podwórzu piętrzy się sterta blendy smolistej - odpadu po wydobyciu uranu. Państwo Curie, by wyekstrahować z niej Polon, gotują tę blendę w kotłach - kilogram po kilogramie. Odkrycie radioaktywnych pierwiastków to efekt ich wspólnych badań i przyczyna wielu wyrzeczeń. Obydwoje odnotowują poparzenia na skórze w wyniku kontaktu z radioaktywną substancją.

Zawsze pierwsza
Madame Curie uparcie dążyła do realizacji swojej życiowej misji i w tym co robiła, była genialna - na każdej płaszczyźnie. Dowodzi o tym nie tylko fakt, że jako jedna z trzech osób na świecie, dwukrotnie została uhonorowana Nagrodą Nobla i do dziś jest jedyną kobietą, która tego dokonała.

Nie złamała jej nawet tragiczna śmierć Piotra, który był nie tylko jej partnerem życiowym, zawodowym, ale też najbliższym przyjacielem. Maria objęła po nim katedrę na Sorbonie stając się jednocześnie pierwszą w historii kobietą wykładowcą. Warto przypomnieć, że wcześniej jako pierwsza kobieta zdobyła na tej uczelni tytuł doktora.

Po śmierci męża, przy niewielkim wsparciu teścia, samotnie wychowuje córki. Podobnie jak ojciec noblistki, ona również kładzie silny nacisk na rozwój dzieci. Irène idzie w ślady matki i jako fizyk również zdobywa Nobla. Ève robi karierę jako artystka w Stanach Zjednoczonych.

Jedyną odnotowaną porażką w życiu noblistki było odrzucenie jej kandydatury do francuskiej Akademii Nauk. Noblistka spotkała się wówczas z dyskryminacją płci. Prawicowa opinia francuska twierdziła bowiem, że kobieta narusza naturalną strukturę porządku doczesnego świata, bo Akademia należy wyłącznie do mężczyzn. Curie przełknęła tę porażkę z dumą i nigdy więcej nie kandydowała do Akademii.

Maria nie poprzestała na badaniach naukowych. Nigdy też nie zapomniała o ojczyźnie. Stworzyła Instytut Radowy w Warszawie i zebrała fundusze na próbkę kosztownego Radu. Część środków finansowych uzyskanych z Nagrody Nobla przeznaczyła na zakup furgonetek wyposażonych w aparaty rentgenowskie, nazwanych na jej cześć „małe Curie”. Auta służyły w szpitalach polowych, na frontach I wojny światowej. By móc prowadzić pojazd samodzielnie Maria jako pierwsza kobieta we Francji zdobyła prawo jazdy.

Siłaczka
Postawę kobiety silnej, wytrwałej i nieugiętej w swoich działaniach Maria mogła wyssać z mlekiem matki. W okresie zaborów na ziemiach polskich kobiety walczyły o niepodległość na równi z mężczyznami - oczywiście nie w dosłownym znaczeniu. Ograniczenia wobec kobiet w społeczeństwie żyjącym w niewoli były też znacznie mniejsze niż wobec mężczyzn, toteż ich rola kulturowa była większa.

Brak dostępu do publicznej edukacji de facto przyczynił się do wzmocnienia pozycji kobiet. Młode dziewczęta uczące się w prywatnych szkołach unikały rusyfikacji, dzięki czemu mogły przekazywać wiedzę i tradycję pozbawioną rosyjskiej propagandy. Ponadto kobiety często przejmowały męskie obowiązki z konieczności, gdy mężczyźni brali udział w powstaniach, ginęli lub zsyłano ich na Syberię. Nastrój społeczno-polityczny na okupowanych ziemiach polskich ukształtował archetyp siłaczki - twardej i odważnej patriotki.

Ponadto na przełomie XIX i XX wieku Polki pod zaborami miały większą swobodę, niż wycofane z życia publicznego Francuzki w niepodległym państwie. Kodeks Napoleona uznawał kobiety za „wieczyście małoletnie”. Pełnia władzy rodzicielskiej spoczywała na ojcu, natomiast mężatki zgodnie z prawem podlegały mężowi, który sprawował zarząd zarówno nad majątkiem wspólnym, jak i osobistym żony.

Kolejnym czynnikiem różnicującym rolę Polek i Francuzek była paradoksalnie dysproporcja ekonomiczna. W zacofanym gospodarczo zaborze rosyjskim istniała agrarna struktura społeczna. Tymczasem we Francji efektem rewolucji technicznej był rozwój burżuazyjnej klasy średniej. W konsekwencji przemiany gospodarczej nastąpił podział społeczeństwa na strefę publiczną i prywatną, w której kobieta pełniła jedynie funkcję rozrodczo-dekoracyjną. Potrzebę kształcenia kobiet na studiach wyższych traktowano zatem jako zbędną fanaberię.

Tymczasem Skłodowska udowodniła, że kariera naukowca nie koliduje z narzuconą przez biologię rolą kobiety. Przywieziona z ojczyzny postawa niezależności pomogła jej w zmaganiu się z dyskryminacją i poczuciem obcości. Natomiast wrodzona pracowitość była napędem do realizacji marzeń i dążenia do osiągnięć na miarę kobiety, która zmieniła świat.

Postscriptum
8 marca 2018 r. odbył się II Międzynarodowy Strajk Kobiet. Współczesne Polki walczą m.in. o prawo do wolności prokreacyjnej. Domagają się zrównania płac i godnego traktowania w miejscach pracy; sprzeciwiają się seksistowskim zachowaniom, molestowaniu i przemocy w rodzinie. Ale czy robią to mądrze? Jaki efekt daje agresywna retoryka podjęta przez aktywistki? Z obserwacji komentarzy na portalach informacyjnych wynika, że buntownicza postawa skrajnych feministek budzi niekiedy politowanie. Dlatego osobiście uważam, że znacznie więcej pożytku ma edukowanie i uświadamianie kobiet, by mogły ubiegać się o swoje prawa w sposób rozsądny i pozbawiony charakterystycznej dla płci męskiej agresji.

Nie krytykuję jednak feministycznych manifestacji, bo to ważny sygnał dla władz państwa, że w kwestii równouprawnienia w Polsce nadal można coś ulepszyć. Tylko czy w manifeście feministycznym - w walce o godność, szacunek i wolność wyboru - należy pozbywać się atrybutów kobiecości? Rezygnować z roli matki, którą to funkcję narzuca nam biologia, tylko po to by zrównać się z mężczyzną? Nie sądzę. I postawa wybitnej noblistki jest tego najlepszym dowodem.

Patrycja Skłodowska-Kocewiak

 

Tatry
Maria Skłodowska Curie z córką Ève w Tatrach